Przemyśl

Ładny ten Przemysl. O świcie (przyjechalismy o czwartej rano) i o zmierzchu też.

I “Farsa” bardzo udana, choć nie nazwałabym jej wybitnej.

Nie zapeszajmy, ale… w połowie października rozmowy kwalifikacyjne na reżyserie, a potem… Nie zapeszajmy…

Gwałtu, co to będzie?!

Jednak chyba nie będzie tak źle. Po 9 godzinach próby zaczynam wierzyć w to, że 7 czerwca bez wstydu wyjdę na scenę. Tylko błagam, bądźcie wtedy ze mną, ciałem albo chociaż duchem, bo to mój pierwszy Fredro. Ojej!

Raz na ludowo

Po tym całym szalonym dniu, głęboki oddech - śniadanie u Elżbiety. Słonecznie, spokojnie, niespiesznie. Plotkujemy o tym i owym, oglądamy zdjęcia, przymierzamy ciuchy. Ot, babski poranek.

Wieczorem prowadzę Gminne Święto Ludowe (albo jakoś tak). Takie z watą cukrową, orkiestrą strażacką i zespołem Top One w charakterze gwiazdy.
“Biaaaaaaaaaaaaaaaaaały miś, dla dziewczyyyyyyyyyyyyyyyyny!”
I na tle tego wszystkiego ja jako dziewczynka w stroju ludowym.

Zmieniaja się ustroje, padają mury, a polska wieś ciągle odpustowo malownicza.

Katowice, Mielec, Kraków

Do Katowic autokarem. Po drodze śpię, bo co robić w takiej sytuacji? Wieczorem próby w Rudzie Śląskiej.

 

Koło czwartej nad ranem koniec działań na dziś. Rano do Mielca. Gramy ku chwale strażaków. “Europa” jak “Europa”. Każdy zna to z historii. Ale nie każdy wie, dlaczego Niemcy przegrali drugą wojnę światową. No to zobaczcie sami:

Z Mielca do Krakowa. Tu niespodzianka - kibice Wisły Kraków świętują Mistrzostwa Polski. Nie ma to jak znaleźć się między nadciągającym, rozwrzeszczanym tłumem a kordonem policji. Adaś musi, to niech stoi, my wracamy do Katowic.

O drugiej w nocy kąpiel, pakowanie, o czwartej pociąg do Warszawy. Czuję sie jakoś tak:

Do jutra!

foto: JKG

Wolne miasto Gdańsk

Wymarzone miejsce na majowy weekend. Na odrobinę wolności od codzienności.

Dużo by opowiadać o historii Gdańska i jego architekturze. Jest co podziwiać, a jakże:

Ale przecież nie przyjeżdżamy tu tylko po to…

TEATR WYBRZEŻE

Za mieszkanie dostaję garderobę nr 9. Łóżko, szafa, toaleta, prysznic – właściwie jak w hotelu. A jednak inaczej. Siadam przed lustrem (toaletką, konsolą – jak kto woli) i przez moment wydaje mi się, że widzę w nim twarze tych wszystkich, którzy w tym miejscu ćwiczyli miny, zakładali maski, malowali szminką cudze uśmiechy… O rany, naprawdę będę mieszkać w teatrze.
Ci, którzy uważają, że teatr to świątynia, powinni posłuchać tego, co dzieje się w nim o ósmej rano, w dniu premiery. Przypomina to raczej krzątaninę w wigilijny poranek. Przynajmniej tak sobie wyobrażam wigilię…

TRZY TEATRY

Codziennie oglądamy spektakle:

We czwartek – „Lorettę” George’a F. Walkera. Nie rzuca na kolana ani fabułą ani grą aktorską. Ale też nie rozczarowuje. Ot – kawałek teatru do zobaczenia podczas weekendowego wypadu do Sopotu.

W piątek – premiera, święto w każdym teatrze. Tym razem „Portret Doriana Graya” Oskara Wilde’a. Wyreżyserowany przez zespół aktorski po nagłym rozstaniu z panią reżyser. O dziwo z korzyścią dla przedstawienia. Właściwie niczego nie brakuje tej sztuce. Ani trudnych relacji międzyludzkich, ani momentów subtelnie komediowych. Ani złotych myśl Wilde’a. Jest miłość, sztuka i zbrodnia. Jest dwukrotnie pokazana nagość (chociaż za drugim razem chyba niepotrzebnie).
Na bankiecie zauważam z ulgą, że Teatr Wybrzeże nie musi mieć kompleksu prowincji. I nawet wielka i trudna literatura broni się na jego deskach. Inne miasta na P. mogą jedynie zazdrościć ;)

W sobotę – „All Inclusive” Marka Modzelewskiego. Sztuka, jak to mówią świetnie skrojona. Trochę do łez i bardzo do śmiechu. Jak w życiu ;)

SĄ TAKIE MIEJSCA…

gdzie zdjęcie trzeba sobie zrobić. Niech Japończycy nie myślą, że tylko oni tu byli:

Jest czas na wszystko: na Muzeum Historyczne i zakupy. O dziwo nie tylko ja kupiłam sobie korale…

MAJOWE ŚWIĘTOWANIA

My – Polacy, kochamy takie dni. Kiedy flagi łopocą na wietrze i orkiestry marsze grają. I pod pomnikiem bohaterów można łzę uronić i pozwolić jej zniknąć w czeluści wieńców. Rosjanie mówią „szczipatielnoje” albo jakoś podobnie…

I mnie wzrusza to nasze „jeszcze nie zginęła” i „marsz, marsz Polonia”. To nasze biało-czerwone, dumne, niepodległe. Rodem z Grunwaldu i Westerplatte. Ze wszystkich miejsc uświęconych krwią…
Gdybyśmy umieli tak żyć w wolnej Polsce, jak umieliśmy o jej wolność walczyć…

MIASTO ARTYSTÓW

i luksusowych aut. Dla każdego coś miłego…




CIEKAWOSTKI MIEJSCOWE

A jakże, są, są:
1. drzewa latoś zniebieściały…
2. a podobno częste mycie skraca życie…
3. jak szaleć to szaleć…
4 i 5. a biednych Teletubisiów się czepiali…


A MORZE JAK TO MORZE

Błękit, szafir, turkus. Spokojnie szumi pod czujnym okiem policjanta morskiego (a co, konik morski może być, a policjant to już nie?)

Dla szczurów lądowych – alternatywa – morze stokrotek.

Wolność, wolność, wolność…

P.S. Z cyklu „Kamasutra Śliwkowa” – dwie nowe pozycje.

Pozostawiam bez komentarza…

foto: Ryszard Jakubisiak, Arkadiusz Śliwa

Przed majówką

Jutro popłyniemy daleko…

I wieczorem stanę na sopockim molo i spróbuję zapomnieć… A potem będzie tylko TEATR…
A potem? Potem wrócę i… na pewno chcecie to wiedzieć? Proszę bardzo:

MAJ
10.05. - „Europa” w Mielcu,
14.05. – prowadzenie Święta Ludowego w Glinkach k. Karczewa
17.05. godz. 22.00 – „Europa” w Wilanowie (w ramach Nocy Muzeów),
28.05. – przesłuchania do konkursu „O złote pióro watermana” w Pruszkowie,
29.05. godz. 15.15 – „Farsa” w Przemyślu (w ramach Przeglądu Form Teatralnych WP),

CZERWIEC
3.06. - godz. 17.00 – „Oskar i pani Róża” w Teatrze Lalka (w ramach VI Warszawskiego Pałacu Festiwalowego),
7.06. - 25.05. godz. 18.00 – PREMIERA „Gwałtu, co się dzieje” w Teatrze Parabuch,
8.06. - „Odprawa posłów greckich” w Czarnoleskie,
10.06. - „Dzwonek” w Złoczewie (w ramach Dni Rodziny Chrześcijańskiej),
14.06. - „Gwałtu, co się dzieje” w Ciechanowcu,
15.06. - „Gwałtu, co się dzieje” w Ciechanowcu,
21.06. - „Odprawa posłów greckich” w Teatrze na Wodzie w Łazienkach Królewskich,

Scenowe przedszkole

Kto powiedział, że dla dzieci gra się tak samo, jak dla dorosłych, tylko lepiej? W każdym razie starałam się…

Do Sceny 07 przyszły dziś przedszkolaki. Nie powiem, urocze.

  

Tańczyły, śpiewały, recytowały…

 

 Ciocia Kasia powiedziała wierszyk o żuku i biedronce:

 

 

 foto: Łukasz Prochwicz

Ranne Polaków rozmowy

O ósmej rano przeprowadziłam ze znajomym smsowy dialog takiej treści:

ON: Człowiek posiadający serce i mózg pilnie poszukiwany.
JA: Ktoś czeka na przeszczep?
ON: Miliardy.
JA: (…) Ja zapisuję się na serce. Kiedyś chyba je miałam, ale “organ nieużywany zanika”. Ewolucja, psiakrew!
ON: Ty nie potrzebujesz przeszczepu. Chętnie wezmę twoje organy.
JA: Ale po co Ci taki człowiek? Jest bezużyteczny: niedecyzyjny, ma za duże wymagania i dokonuje niezrozumiałych dla innych wyborów. Inwalida społeczny.
ON: Podobno w tej cywilizacji tylko absurd ma sens, więc pasuje mi.

To zawsze jakaś pociecha, że jest się komuś do czegoś potrzebnym…
 

Chcecie bajki? Oto bajka:

Wiedzieliście, że Leonardo Da Vinci pisał bajki? Ja nie wiedziałam, dopóki nie dostałam od Elżbiety takiego pięknego prezentu.

Płock

Ostatnie „Blackouty” w Płocku. Jakby porównać nasze pożegnanie z tą grupą, z tym co działo się w Bartoszycach, Świnoujściu, Siedlcach, to było… dokładnie odwrotnie.
Szkoda. A właściwie może wcale nie szkoda…