Najspokojniej w świecie wracam z pracy do domu i zastaję pod drzwiami… Świętego Mikołaja! No, z tego to na pewno nie wytłumaczę się przed sąsiadami. A może uwierzą, że jestem grzeczną dziewczynką? Nie uwierzą…
Z braku mleka i ciasteczek nakarmiłam Świętego frytkami i sałatką z wędzonego kurczaka z ananasem. Żeby nie było, że zasłużyłam jedynie na rózgę
Ojej…
1 uwaga
Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack




Ale skad wiesz, ze to byl prawdziwy Mikolaj?