Po tym całym szalonym dniu, głęboki oddech – śniadanie u Elżbiety. Słonecznie, spokojnie, niespiesznie. Plotkujemy o tym i owym, oglądamy zdjęcia, przymierzamy ciuchy. Ot, babski poranek.
Wieczorem prowadzę Gminne Święto Ludowe (albo jakoś tak). Takie z watą cukrową, orkiestrą strażacką i zespołem Top One w charakterze gwiazdy.
“Biaaaaaaaaaaaaaaaaaały miś, dla dziewczyyyyyyyyyyyyyyyyny!”
I na tle tego wszystkiego ja [...]

