Wyszłam za mąż, zaraz wracam.
Przedstawiam Wam moją nową rodzinę. Sceniczną. Sama zgubiłam się w rachunkach, który to mąż. Grunt, że całkiem nowy, choć znany od dawna z innych teatrów i okoliczności.
Po latach od premiery „Dzwonka” znów miałam tremę przed wyjściem na scenę. Nowa adrenalina. O rany, jakie to niesamowite uczucie…
W roli męża i ojca – Piotr Wawer. (Niejednokrotnie) doświadczony mąż, ojciec (tak, tak, ten Piotr Wawer z „HollyDay” w Teatrze Studio to jego syn), a przede doświadczony aktor – w końcu musiał zagrać, że mnie kocha
Kopister, dzięki za Trąbki!
Niewtajemniczonym wyjaśniam, że Kopister to pseudonim Piotra, a Trąbki – miejscowość, w której graliśmy.
1 komentarz
Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack
Dodaj komentarz





Ach, jak pani to ładnie napisała
tak, w Trąbkach było wesoło, bardzo wesoło. Jeśli pani miała tremę to co my mamy powiedzieć? To dla nas był pierwszy występ “Dzwonkiem” (tak, premiera w tej obsadzie - dla tych co się nie orientują za bardzo
) a ponadto pierwszy występ na wyjeździe przed publicznością. Ale trema to świetny motor gry aktorskiej, więc chyba aż tak tragicznie nie było?
Pozdrawiam Panią bardzo gorąco, ode mnie i od ekipy Sceny 0-Siedlce,
Hubert.
PS.
Do zobaczenia na przystanku PaT!