Z ziemi siedleckiej do Warszawy
Kończymy projekt w Siedlcach. Wielkie słowa, kwiaty, podziękowania, podsumowania, pożegnania. Zagrałam tu… 16 przedstawień? W każdym razie dla 4.000 widzów. Robi wrażenie…
Jeszcze większe wrażenie robi to, że Damian jechał całą noc pociągiem, żeby tu być z nami. Żeby grać, pomagać, przyglądać się, rozmawiać. Myślę, że gdybym miała młodszego brata, chciałabym, żeby był taki, jak on. Wiem, co mówię, właśnie taki…
W pociągu (Orient Express to nie jest…) myślę o pewnej kobiecie, która o swoim mężu powiedziała dzisiaj: To jest nikt, to mój kierowca. Potem równie pieszczotliwie nazwała go autorem muzyki do jej spektaklu. Cóż, Alicja Majewska traktuje Włodzimierza Korcza z dużo większą estymą i sympatią. Ale może dlatego, że nie jest jej mężem. Albo to kwestia formatu gwiazdy…
Przyjaciele moi, obiecajcie mi, że jak dojdę do takiego etapu, ogłuszycie mnie, zawiniecie w dywan i odniesiecie do specjalisty.
Wszystkich autorów muzyki do spektakli pozdrawiam. Wszystkich mężów pozdrawiam szczególnie…
Wracam prosto na próbę Parabucha. Na scenie – wyzwanie większe, niż się spodziewałam. To będzie naprawdę ciekawy spektakl. Pochwała od reżysera dodaje mi skrzydeł. Chcę, potrafię, dam radę… Zasypiam spokojna. Świat nie całkiem zwariował…
1 komentarz
Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack
Dodaj komentarz


Dziękuję Pani Kasiu za te słowa napisane o mnie . Ja jechałem do Siedlec bo jesteście jak moja druga rodzina ;**