Dwutygodniowy przegląd absurdalny

Na początek – podpatrzone podczas wizyty u BalLADYny:

W poniedziałek w Płocku szukałam męża. Do spektaklu oczywiście. Na casting zgłosiło się czterech kandydatów.

Czy muszę to komentować?
Próbowałam schować się za drzewem, ale głupia wiewiórka wskazała moją kryjówkę…

Cóż, trzeba było to ograć… Po próbie poszłam na kawę. A właściwie na…

Jednym słowem… było pięknie…