Impreza jak impreza. Ani gospodarze – Madzia i Tomek ani goście nie wyglądają dziwnie. No, może trochę…
Artyści… Oni pierwsi nadgryźli epokę. Jednak mimo tego nadgryzienia, trzyma się całkiem nieźle. Zwłaszcza podczas prezentacji artystycznych.
Ojej, Komediantka śpiewa. Na trzeźwo. Takie rzeczy to tylko w… zaufanym gronie.
Przed Państwem zimny drań (a nie wygląda…), detektyw (nie nie, Inwektyw to nie ten), chłopak z warszawskiej Pragi (prawie niegroźny) i były chłopak z warszawskiej Pragi (zupełnie już nieszkodliwy).
Reżyser śpiewa, bo lubi, a Michał bo ma taką pracę. A Beata, bo kocha Michała. Inni nie tracą czasu na wygłupy. W końcu czas to pieniądz.
To nasza broń kobieca? Nie radzę wchodzić w drogę pani od łaciny…
Pólnoc, jak co roku, pod pomnikiem Paderewskiego. To znowu te świry – zdaje się mówić mina pana Ignacego. Osamotnieni w wznoszeniu toastu mineralną gazowaną (wszyscy na ten widok uciekli na drugą stronę parku) życzymy innym tak samo dobrze, jak sobie.
![]()
Foto: Ryszard Jakubisiak (z małą pomocą współbiesiadników
A po północy… zaglądamy do skrzyni z odnalezionym przez Magdę i Tomka skarbem. Jeśli wierzyć, że ten rok będzie taki, jak jego początek, pewnie będzie odkrywaniem: miejsc, postaci, uczuć.
I Ty, jeśli przypadkiem znajdziesz się obok leśniczówki w Groblach, pomyśl chwilę o ludziach, którzy tak żyli, rodzili się, kochali i umierali…
Życzę Wam światełka, bez względu na to, jak długi będzie tunel…
Komentarzy: 3
Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack
Dodaj komentarz


fajny strój! no, i pamiętała pani o opasce (taka o jakiej rozmawiałyśmy)
acha, no i mam nadzję, że dla nas (”nadmorskiej trzódki”) też pani zaśpiewa!
a szef jak? przeżył…?
Opaska obowiązkowa. Szef zachwycony moją umiejętnością nie trafiania w dźwięki. Ale… ograłam to…