Strzeżony zawsze z gaśnicą

Słysząc sygnał alarmu przeciwpożarowego, urzędnicy z pięciopiętrowego biurowca pospiesznie opuszczali swoje miejsca pracy. Powodem całej ewakuacji był… przypalony rosół (najwyraźniej w części hotelowej budynku ktoś zostawił garnek na kuchence).

Nie ma się z czego śmiać, Panie i Panowie. Przypomnijcie sobie, co się zdarzyło, kiedy Anuszka rozlała olej słonecznikowy na Patriarszych Prudach…

1 komentarz

  1. Wiadomo – to był początek pięknej historii.
    Jednej z moich ulubionych!


Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack

Dodaj komentarz