“Szarlatanów nikt nie kocha. Zawsze sami.
Dla nich gwiazdy świecą w górze i na dole
W tajnych szynkach piją dziwne alkohole.
I wieczory przerażają bluźnierstwami. (…)”
Nie jestem zagorzałą fanką Grzegorza Turnaua ani zdeklarowaną wielbicielką talentu Wojciecha Malajkata. Nie uważam też, że Konstanty Ildefons Gałczyński był najwybitniejszym poetą XX wieku. Płytę „Kruchy świat, kruche szkło”, polecam wszystkim, dla których, oprócz klimatu piosenek, ważny jest profesjonalizm ich wykonania. Tu nie brakuje żadnego z tych dwóch elementów.
Koncert w prańskiej leśniczówce jak zawsze na wysokim poziomie. Liryczno-komiczny, sentymentalno-prześmiewczy. Jak cała poezja zielonego Konstantego.
Wieczór gitarowo-żubrówkowy. “Za tobą, przed tobą las i las…” Oddychamy świeżym powietrzem, chcąc przewietrzyć głowy przepełnione myślami ostatnich dni. Wydobywamy z zakamarków pamięci prawie już zapomniane dźwięki i słowa. Śmiejemy się w kolejnych odkryć językowych lekko znietrzeźwionego Hiszpańczyka
“(…) Bardzo cicho i boleśnie jest nad ranem.
Dzwonią dzwony, świt pochyla się w pokorze.
Odpuść grzechy szarlatanom, Panie Boże,
Wszak Ty jesteś takim samym szarlatanem.”
No Comments Yet
Brak komentarzy.
Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack
Dodaj komentarz

