Wyruszamy spóźnieni (bo niektórzy zaspali), za to zaopatrzeni na drogę w bazylię i dobre humory. Na wyprawę zabieramy niezbędny prowiant: serek w orzechami, bułkę z paprochami, colę i wodę, gumę do żucia z zieloną herbatą i krzaczek bazylii z fioletową niespodzianką. Powinno wystarczyć do postoju w Rozogach, gdzie oprócz pysznej grzybowej, podpłomyków i ołatków dają [...]

