Ranne Polaków rozmowy

O ósmej rano przeprowadziłam ze znajomym smsowy dialog takiej treści:

ON: Człowiek posiadający serce i mózg pilnie poszukiwany.
JA: Ktoś czeka na przeszczep?
ON: Miliardy.
JA: (…) Ja zapisuję się na serce. Kiedyś chyba je miałam, ale “organ nieużywany zanika”. Ewolucja, psiakrew!
ON: Ty nie potrzebujesz przeszczepu. Chętnie wezmę twoje organy.
JA: Ale po co Ci taki człowiek? Jest bezużyteczny: niedecyzyjny, ma za duże wymagania i dokonuje niezrozumiałych dla innych wyborów. Inwalida społeczny.
ON: Podobno w tej cywilizacji tylko absurd ma sens, więc pasuje mi.

To zawsze jakaś pociecha, że jest się komuś do czegoś potrzebnym…
 

Chcecie bajki? Oto bajka:

Wiedzieliście, że Leonardo Da Vinci pisał bajki? Ja nie wiedziałam, dopóki nie dostałam od Elżbiety takiego pięknego prezentu.

Płock

Ostatnie „Blackouty” w Płocku. Jakby porównać nasze pożegnanie z tą grupą, z tym co działo się w Bartoszycach, Świnoujściu, Siedlcach, to było… dokładnie odwrotnie.
Szkoda. A właściwie może wcale nie szkoda…

Spokojnie i cicho

Dzień się kończy i zaczyna od słów człowieka, którego pewnie nigdy nie zrozumiem i nawet mi z tym dobrze…

Uściski, cukierki, ciasteczka

Dzisiaj urodziny Oli! Które? Cóż za nietaktowne pytanie, nie pyta się kobiety o wiek jej córki ;). Nawet jeśli to córka z wyboru..
Z okazji tej okazji ;) kolacja w The Mexican. Otworzyli nowy lokal – na Podwalu. Było tradycyjne polskie Sto lat i równie tradycyjny toast wzniesiony margheritą. I nasz prywatny, spokojny, dobry czas.

Z całego serca życzę Ci
uśmiechu, słońca na twarzy
i coraz więcej jasnych chwil
w rozmowach wszystkich naszych

Wyszłam za mąż, zaraz wracam.

Przedstawiam Wam moją nową rodzinę. Sceniczną. Sama zgubiłam się w rachunkach, który to mąż. Grunt, że całkiem nowy, choć znany od dawna z innych teatrów i okoliczności.


foto Łukasz Prochwicz

Po latach od premiery „Dzwonka” znów miałam tremę przed wyjściem na scenę. Nowa adrenalina. O rany, jakie to niesamowite uczucie…

W roli męża i ojca – Piotr Wawer. (Niejednokrotnie) doświadczony mąż, ojciec (tak, tak, ten Piotr Wawer z „HollyDay” w Teatrze Studio to jego syn), a przede doświadczony aktor – w końcu musiał zagrać, że mnie kocha ;)

Kopister, dzięki za Trąbki!
Niewtajemniczonym wyjaśniam, że Kopister to pseudonim Piotra, a Trąbki – miejscowość, w której graliśmy.

Sobota cała moja

Zaprosiłam córcię i zięcia na zaległą kolację urodzinową. W klimacie bawarskim. W ramach ligi włoskiej (widziałam zapowiedź na własne oczy) pokazali mecz Wisły Kraków z Ruchem Chorzów. Grali jak… zwykle…
Już wiem, dlaczego Niemcy piją tyle piwa. Żeby nie myśleć o tym, co jedzą.

Dostałam w prezencie książkę Olgi Tokarczuk “Bieguni”, herbatkę jaśminową i coś jeszcze:

Moje cielaczki zawsze wiedzą, jak wzruszyć starą matkę.

Olu i Krzysiu, powiem Wam w sekrecie: JESTEM… I nie wolno Wam nigdy myśleć, że jest inaczej. Bo w życiu są ludzie, ludzie ważni, ludzie ważniejsi i ludzie najważniejsi… Zgadnijcie, do której grupy należycie?

Ludzie blogi piszą…

Jeśli myślicie, że jestem nieobiektywna (prywatnie, nie służbowo), to oczywiście macie rację.

Scena 08

Tak trzymać!

Z ziemi siedleckiej do Warszawy

Kończymy projekt w Siedlcach. Wielkie słowa, kwiaty, podziękowania, podsumowania, pożegnania. Zagrałam tu… 16 przedstawień? W każdym razie dla 4.000 widzów. Robi wrażenie…

Jeszcze większe wrażenie robi to, że Damian jechał całą noc pociągiem, żeby tu być z nami. Żeby grać, pomagać, przyglądać się, rozmawiać. Myślę, że gdybym miała młodszego brata, chciałabym, żeby był taki, jak on. Wiem, co mówię, właśnie taki…

W pociągu (Orient Express to nie jest…) myślę o pewnej kobiecie, która o swoim mężu powiedziała dzisiaj: To jest nikt, to mój kierowca. Potem równie pieszczotliwie nazwała go autorem muzyki do jej spektaklu. Cóż, Alicja Majewska traktuje Włodzimierza Korcza z dużo większą estymą i sympatią. Ale może dlatego, że nie jest jej mężem. Albo to kwestia formatu gwiazdy…

Przyjaciele moi, obiecajcie mi, że jak dojdę do takiego etapu, ogłuszycie mnie, zawiniecie w dywan i odniesiecie do specjalisty.

Wszystkich autorów muzyki do spektakli pozdrawiam. Wszystkich mężów pozdrawiam szczególnie…

Wracam prosto na próbę Parabucha. Na scenie – wyzwanie większe, niż się spodziewałam. To będzie naprawdę ciekawy spektakl. Pochwała od reżysera dodaje mi skrzydeł. Chcę, potrafię, dam radę… Zasypiam spokojna. Świat nie całkiem zwariował…

Siedlce

No i co z tego, że prima aprilis? Właśnie na przekór robimy pierwszą próbę do „Dzwonka” z tutejszą obsadą. Są młodzi, spontaniczni, pełni entuzjazmu. Grają tak, jakby to miały być role ich życia. I pewnie, niech będą. Odkryciem tej realizacji jest Kostek. Emisja śpiewaka operowego, przenikliwość spojrzenia, uśmiech, który można by uznać za ironiczny… Wchodzi na scenę z gotowym pomysłem na postać. Polecenia reżysera realizuje bezbłędnie, zanim zostaną do końca wypowiedziane.
Biorąc pod uwagę wiek Kostka, boję się myśleć, co będzie za 10 lat. Czarno widzę waszą jasną przyszłość, panowie aktorzy.

Ale, żeby nie było, mam też siedlecki akcent prima aprilisowy:


foto - Grzegorz Mirowski

Mało zorientowanych odsyłam do słownika ortograficznego.