W ramch bycia panią DOMU, od rana zarządziłam pranie i zmywanie. Zjadłam śniadanie i zapłaciłam lutowe rachunki. Milion rzeczy, których nie zrobiłam, przemilczę…
W ramach oblewania decyzji spadkowej i urodzin Justyny, miałyśmy ambitny plan:
1. obiad na mieście,
2. duże piwo,
3. film “Wszystko, co kocham”.
Po punkcie 2. cały plan runął z powodu dwóch kompletów kieliszków do wina. Takie kieliszki wymagają po zakupie natychmiastowego sprawdzenia: czy na ten przykład nie przeciekają?
Nie przeciekały… Chociaż właściwie kto wie, wino nadspodziewanie szybko z nich znikało. Zamiast kina – kanapa wiedźmowa, piero…żyska ze szpinakiem i powrót taksówką do domu.
A miało być kulturalnie… To wszystko przez pełnię. Albo przez Mamuta (on już wie dlaczego…)
Decyzją Sądu Rejonowego (Wydział II Cywilny) zostałam właścicielką 48 metrów kwadratowych. Po 32 latach mogę wreszcie powiedzieć: mam DOM… w dodatku własny…
Wieczorem wróciłam do mojego domu, usiadłam w moim salonie, na mojej kanapie… Wsłuchałam się w moją własną, prywatną ciszę… Bogactwo nie jest stanem posiadania. Jest stanem umysłu…
Nadrobiłam zaległości, dotrzymałam terminów, wywiązałam się ze zobowiązań. Jeszcze tylko 2 eseje do AT, artykuł do “Młodych talentów”, kilkanaście wpisów na 2 strony internetowe i będzie można ze spokojnym sumieniem zacząć kolejny tydzień pracy. Dobrze, że chociaż nowych ról można się uczyć wtedy, kiedy już nic innego robić się nie da, czyli na przykład w autobusie.
Zawsze twierdziłam, że rosyjski repertuar powinni grać tylko Rosjanie i Polacy. To nie jest literatura na niemieckie głowy… Zreszt dobry aktor nawet trzeźwy zagra. Widocznie tamci nie byli najlepsi…
Wracamy do domu. Do mojego domu… Wymieniamy słowa, gesty, upominki. Jemy kolację w milczeniu, jak stare, dobre małżeństwo. Kiedy zamykam drzwi i uciekam na bezludną wyspę łóżka, uświadamiam sobie, że:
Przez wyjątkowo długą noc nie męczą mnie złe sny. Odzyskuję spokój…
Telewizja, radio, prasa. Dociekliwe pytania, zgrabne odpowiedzi. Nie patrzeć w kamerę, stać prosto, pamiętać o rękach. Mówić krótkimi zdaniami – to się lepiej montuje. Uśmiechać się, ale nie za bardzo. Profesjonalizm…
Gdzieś pomiędzy jednym i drugim okiem kamery, zdziwione niebieskie oczy śledzą każdy mój ruch. Nie patrzeć w oczy, odpowiadać krótkimi zdaniami. Tego się nie da potem wyciąć, a my będziemy w głowach montować smutne reportaże, dokumenty z ostatnich miesięcy. Dla kogo ten film?
Kolejny Sylwester w sprawdzonym gronie. Kolejny trzeźwy. Pierwszy w moim domu, w moim salonie, przy moim stole.
Nie będzie długich relacji. O udanym przyjęciu decyduje towarzystwo. U mnie było tak:
A o północy – fajerwerki i życzenia. Tym szczersze, że składane na trzeźwo.
Po pierwsze M… Mikołaj przyniósł mi kubek. Cudny – w aniołki. Kubek, jaki jest, każdy widzi:
A jednak:
Że kubek to artykuł szkolny – jestem w stanie przeżyć. Ale od 2 dni szukam w nim małych elementów (możliwych do ewentualnego połknięcia) i wszywki z krajem produkcji. Hmmm…
Pociąg Tanich Linii Kolejowych z Skądśtam do Przemyśla przez Lublin przybędzie opóźniony ok. 80 minut.
Około 80 czyli 110. Już się obawiałam, że będziemy gośćmi którejś z dworcowych Wigilii dla bezdomnych. Na szczęście udaje się przed ostatnią gwiazdką dotrzeć do celu.
Nieważne, kto tu zbiegiem, kto przed kim ucieka:
nas ani przestrzeń, ani czas nie swata
i do tego, jakimi będziemy na wieki,
lepiej przywyknąć w dzisiejszym dniu świata.
Josif Brodski
Spotykamy sie po drodze. Rozespany świt jakby zdziwiony naszym wspólnym widokiem. Myśli, słowa, przedmioty… Obietnice, których nie będzie łatwo dotrzymać. Trzeba wszystko poukładać. Ty tam, ja tu, a potem nie wiem… Potem będzie nowy rok. Nowe myśli, słowa, przedmioty…
Zamykam drzwi i spokojna wchodzę w wigilijny cud… Do KOLEKCJI ANIOŁÓW przybył jeszcze jeden.